Marshall Mazury Canoe 2016

Po drodze mieliśmy wieś Spychowo, dokładnie te, gdzie ten Jurand się włóczył swego czasu. Zatrzymaliśmy się tam aby schronić się przed ulewą. Tu opuściło nas parę osób – dwie osady: Amelka, Cziko i Kornel oraz Iza i Parthagas. Taki mieli plan niestety ze względu na obowiązki zawodowe…

Ale mieliśmy też i farta, bo akurat trafiliśmy na Mazurskie Święto Dłubanki i było na co popatrzeć jak już deszcz przestał lać.

 

 

 

 

 

Zimno było, mokro i wiało więc odwiedzenie i skorzystanie z uroków cywilizacji i tamtejszej oferty gastronomicznej było dobrym pomysłem.

 

 

 

Jak już brzuszki były pełne ruszyliśmy dalej.

 

 

Pogoda nie rozpieszczała. Co chwilę lało. Korzystaliśmy z okazji żeby schronić się przed deszczem.