Marshall Mazury Canoe 2016

Późno. No ale co zrobisz? Nic nie zrobisz.

Lepiej późno niż wcale. Strzelam więc krótką relację z tegorocznego mazurskiego spływu Canoe. Spływ na który zapraszałem w kilku miejscach, m. in. na ForumWodne.pl – Spływ Canoe Mazury oczywiście odbył się.  :)  Frekwencja dopisała, płynęliśmy w 15 osad.

Wystartowaliśmy 3 lipca z Sorkwit. Pokrótce postaram się naświetlić jak było. Po kolei więc…
W Sorkwitach jest bardzo fajny ośrodek PTTK. Zameldowaliśmy się tam 2 lipca z piękną pogodą w pakiecie.

Czytaj dalej

UWAGA FRAJERZY, MAM WAŻNY KOMUNIKAT!

Do kogo należy jakiśatm numer telefonu?

Utopiłem swój telefonizator. I pozostałem bez numerów do społeczeństwa, klientów, kochanek, a nawet do własnych dzieci rodzonych.
W związku z tym każdy ten kto mnie kocha lub nienawidzi niechaj wyśle do mnie SMS o treści: „To ja [tu imię i nazwisko, ksywa z forum czy z więźnia, etc.” *

Możecie to dla mnie zrobić gogusie?

*) Nie dotyczy osób, którym winien jestem środki pieniężne, alimenty, etc…

Postrzelane.

We wrześniu odwiedziłem Tereny Szlacheckie (czyt. Łomżę). No i matkę moją rodzoną Marię oczywiście. Zwaliłem się jej na głowę wraz z moimi chłopakami w ilości dwóch sztuk.

W Łomży jest zawsze co robić. Najpierw więc ogarniam roboty okołodomowe, które wymagają chłopskiej łapy. Później kombinuję jak tu sobie i chłopakom urozmaicić czas.

Jako że chłopaki moje to już całkiem duże byki postanowiłem że czas najwyższy żeby pobawili się żelastwem co dym robi i huk wielki. Zrobiłem im niespodziankę i zabrałem ich do Piątnicy na strzelnicę prowadzoną przez Stowarzyszenie Sagittarius.

Pokemonom aż się oczy zaświeciły. :) Zapoznali się z bronią palną i postrzelali z krótkiej i długiej. Największe wrażenie robiło wszystko. W szczególności zaś automat Kałasznikowa. Bo AK pierdolnięcie ma, szczególnie odczuwalne na strzelnicy zamkniętej w małym budynku. :)

Krótki komiks:

Czytaj dalej

Spacerek ze spinningiem i posiadówka nad Pisą.

Tiaaaa… Napisałbym, że wyciągnąłem moich chłopaków na spinning ale po pierwsze założenie było takie, że będzie nie tylko łowienie ale i zwykła szwendaczka plus posiadówka, a po drugie nic nie złowiliśmy, głupio więc byłoby napisać, że byliśmy na rybach. :)

Ale po kolei – wybraliśmy się nad Pisę – lubię tamte tereny – konkretnie w pobliże ujścia Pisy do Narwi. Szwendaczkę rozpoczęliśmy od mostu w Morgownikach, gdzie zostawiliśmy zaparkowany czołg.

Czytaj dalej

Po zabiegu: Timex Expedition

No i po zabiegu!  :)

Tak na szybko – zmieniłem pasek w moim tanim Timeksie! Tym co to parę dni temu o nim napisałem rozprawę, pt. Z cyklu tanie i dobre: Timex Expedition T49cośtam


Z ciekawostek – oryginalny pasek do taniego zegarka nie musi być tani. Koszt 1/3 ceny nowego zegarka. Normalnie bym odpuścił i kupił sobie drugi czasomierz ale…
Zasłużył! Kocham go bardzo! I te wszystkie chwile spędzone razem…  :D

 

 

Warszawskie spotkanie nożofili.

Biegam często tu i ówdzie. Co raz to coś wymyślę. Pojechałem więc do stolicy naszego pięknego kraju na „Warszawskie Spotkania Piwne” – ja pojechałem, ten, który piwa nie pije!  :)
Tytuł spotkania jest nieco mylący, gdyż to spotkanie było (cykliczne jest w zasadzie tylko cykl nigdy nie znany) miłośników noży wszelkiej maści. Pijących piwo.
Ja oczywiście piłem wódkę, gdyż wódka pita z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach!

Ale do rzeczy. Noże to piękne rzeczy. I to nie są tanie rzeczy!

Czytaj dalej

Z cyklu tanie i dobre: Timex Expedition T49cośtam

Mnie to cieszą małe rzeczy. Takie jak na przykład zegarek1. Mam ich kilka. Pięć czy sześć.
Jeden codzienny do pracy, drugi do świątecznych gaci, kolejny do czarnych butów, jeszcze inny do brązowych, etc.
Popieprzone? Może trochę… Ale znam takich co hodują gołębie! Przysięgam! Grubo, nie??  :)

Jeden zegarek mam szczególny. W teren on ci jest. To mój taki model codzienno-sportowo-terenowo-leśno-wodny. Skomplikowane trochę ale nikt nie obiecywał, że nie będzie.
W zasadzie mam dwa zegarki w teren – Casio G-Shock i Timex Expedition2. Mowa będzie jednak o tym drugim. Głównie ze względu na to, że jest tani i dobry. Jak wino. I lubię go tak samo jak wino.

Czytaj dalej

Grudniowe ognisko z dzieciakami. Poligon Skierniewice.

W ostatnią niedzielę 2015 roku skrzyknęliśmy się w kilka osób i zorganizowaliśmy dzieciakom posiadówkę przy ognisku na skierniewickim poligonie. Frekwencja dopisała, w spotkaniu uczestniczyło grubo ponad dwadzieścia osób.

Najlepiej jak zwykle wszystko pokaże komiks.

Było chłodno ale nikomu zimno raczej nie było.

Czytaj dalej

Wigilia 2015 – CO&Friends

Kolejny raz skorzystałem z zaproszenia Czerwonej Orkiestry i wziąłem udział kameralnym spotkaniu Wigilijnym.

Ze względu na to, że sale bankietowe w Mariotach, Szeratonach czy innych Sobieskich zarezerwował plebs, spotkanie zostało zorganizowane w drogim, klimatycznym ośrodku o wysokim standardzie, niedostępnym dla klasy robotniczej. Tablice „Inteligiencja&VIP olny SPA and Relax” jasno określały, że to coś właśnie dla nas! Tak się bawią wipy!

Czytaj dalej

Spartańska kuźnia, czyli noży kucie.

Czego to się w życiu nie robiło… W zasadzie to czego się nie robiło. Robiło się to i owo. I tamto. I owamto. Taaak… No, ale są jeszcze zajęcia których nie miałem okazji się imać. Nigdy jeszcze nie byłem setwardesą na ten przykład. Ze względu jednak na to że nogi mam bardziej jak rzymski legionista niż jak Monika Belluci, języki obce moje kulawe, a aparycja chama w dresie, odpuszczę.

Kowalem nie byłem! O! Tego trzeba było spróbować, tym bardziej że kolega mój Parthagas kuźnię sobie kompletuje. Jeszcze zanim cokolwiek o tym wspomniał już mnie namówił! :)

Czytaj dalej